Z kempingu Albatros w San Vincenzo, a najlepiej z najbliższej plaży nad morzem dostrzec można wzgórze, na którym znajduje się wieża. Pewnego dnia przejeżdżając Strada Provinciale della Principesse skręcamy w boczną uliczkę Localitia Baratti. Po chwili dojeżdżamy do parkingu skąd część właścicieli samochodów udaje się na plaże, mniejsza grupa udaje się ścieżką w głąb lądu. Ich celem jest Park Archeologiczny rozciągnięty na sporym terenie, o czym przekonamy się już z samego wzgórza Populonia.
Historia Populonia
Jeżeli poszukać informacji o Populonio to pomyśleć można, że mamy do czynienia z miejscem tak sławnym co Rzym. Tymczasem dużo więcej turystów podziwia krzywą wierzę w Pizie zamiast doświadczać na własne oczy odkrycia z wykopalisk. W trakcie prowadzonych na tym terenie wykopalisk odkryto znaleziska sięgające czasów p.n.e. Są grobowce wykute w skale, ruiny dawnych zabudowań, w tym jak się domyślono część przemysłowa gdzie produkowano żelazo.
Zmierzając coraz wyżej dojedziemy do miejsce, które doskonale widoczne jest z daleka. Odkrywamy tajemniczą wieże, a przy okazji jej historię i znaczenie. Najwyższy punkt twierdzy, która od wieków istotnie wpływała na losy tutejszych mieszkańców. Chociaż już z parkingu, znajdującego się tuż przy fortecy, dostrzec można przepiękne kolory morskiej tafli to wejście na wieże zapewni niezapomniane doznania. Widok jest nieziemski, nietuzinkowy i zupełnie nie podobny do tego z czym przede wszystkim kojarzy się nam Toskania.
Wąskie uliczki i ciągnące się wzdłuż pobocza cyprysy, wzgórza, winnice i domy z ceglaną dachówką. Ten widok przywołujemy mówiąc Toskania. Ta w okolicach kempingu Albatros jest inna, skupiona na wybrzeżu. W San Vincenzo należy porzucić obrazy wyobraźni i dać się ponieść temu co przed nami. Populonia to szczyt piękna, innego, ale równie cudownego. Włoskie wakacje, wielobarwne morze, zieleń i historyczna twierdza, wysokie mury, wznosząca się wieża. Ruszamy w jej kierunku.
Zamek Populonia
Kiedy w nieopodal leżącym Piombino uświadamiano sobie, że jest naprawdę gorąco nie pozostawało nic innego jak schronić się jak najwyżej się da. W tym celu wybudowano Zamek Appiani, a miało to miejsce w XV wieku. Nazwa twierdzy wzięła się od nazwiska władców, którzy nakazali jego budowę. Stojąca na jego dziedzińcu wieża była nie tylko znakiem rozpoznawczym dla marynarzy. Przysłużyła się też obronie okolicy. W kolejnych stuleciach forteca przeszła na własność rodziny Desideri.
Dziś wejście na mury jest opłatne, ale to co można zobaczyć jest warte ceny. Dodatkowo warto zajrzeć do prostego, skromnego kościoła Santa Croce. Bez tłumu, na spokojnie. Miejscami Populonia przypomina chorwacki Hum. Ma się wrażenie jakby mieszkańców było tu zaledwie kilku, a wszyscy oni zajmowali się obsługa przyjezdnych. Jest więc sklep z pamiątkami i są restauracje. I tu ciekawostka, gdyż jedna z nic, a dokładnie Osteria La Torre di Populonia otrzymała gwiazdkę od przewodnika Michelin. O fakcie tym dowiadujemy się już po wyjeździe z San Vincenzo.
W chwili gdy szukaliśmy restauracji wyróżniony lokal był nieczynny. W innym dopiero zaczynał się otwierać. Wybraliśmy więc w zasadzie jedną dostępna opcję był bar Gelati. Choć na pierwszy rzut oka wydawał się lodziarnią z opcją wypicia kawy przy stoliku w cieniu korony drzew, to uważne oko dostrzegło menu rozpisane na wolnostojącej tablicy. Zaledwie w języku włoskim rozpisane zostały dania dnia. Zasiedliśmy i nieco w ciemno postanowiliśmy zamówić coś do jedzenia.
La Taverna di Populonia
Skoro zawędrowaliśmy tak daleko nie pozostaje nic innego jak zaufać instynktowi, a może intuicji, a zarazem dać się zaskoczyć czymś miejmy nadzieje pozytywnym. Internet nie wiele wam pomoże z powodu zaskakująco słabemu zasięgowi. Z tablicy na nasz stół trafić ma Pipi Cacio e Pepe, Ribollita di Mare i Lasagne Al Ragu. Wszystkie dania mieszcząc się w cenie 12 euro za porcję. Pierwsze z nich to nic innego jak makaron posypany serem i pieprzem. Trzeba przyznać, że ta prostota jest najlepsza także tutaj. To danie broni się najlepiej w porównaniu z pozostałymi dwoma.
Przede mną położona zostaje miska z Ribollita di Mare. To odkrycie. Jeżeli miałbym wskazać najbardziej lokalne danie w trakcie całego pobytu w czasie wakacji na kempingu Albatros to byłoby to właśnie to. Szukając później przepisu przeczytałem, że to danie jest zupą. La Taverna di Populonia raczej skupiłbym się na gęściejszym aspekcie. Choć wstępnie myślałem, że to rozgotowane risotto to tak naprawdę składnikiem nasączonym wywarem było pieczywo. Smak oryginalny i choć zjadłem wszystko to nie jest to danie, do którego bym jednak chętnie wrócił.
Szczególnie gdy obok mnie na talerzy znalazł się spory kawałek lasagne. Specyficzne przygotowanie, szczególnie mięso, rozminęło się z oczekiwaniami. Próbując przyznać muszę, że jego specyficzny posmak było dalekie od tego co zwykliśmy spodziewać się po lasagne. Jesteśmy głodni, zjadamy. Na deser prosimy o espresso i próbujemy lodów. To dobre by wymazać nieco dziwny posmak zjedzonych dań. Płacimy gotówką i wracamy na parkign. Populonia, jej historia, położona jest gdzieś z dala, wysoko, poza zasięgiem.
___
Lokalizacja: Populonia, Włochy
- La Taverna di Populonia, Via S. Giovanni, 2, 57025 Piombino LI
- Pupluna Essenza di Toscana, Via S. Giovanni, 7, 57025 Populonia LI
- Parcheggio Populonia, Via S. Giovanni, 1, 57025 Populonia LI
- Punto panoramico, Unnamed Road, 57025, Piombino LI
Zdjęcia: źródło własne, lipiec 2025
- La Taverna di Populonia
- Populonia











