To miał być wyjazd życia. Na tamtą chwilę był. Dziś nazwałbym go początkiem "markowych podróży".
W 2007 roku byłem w Wiedniu, stolicy Austrii.
Powód był prozaiczny. Koncert zespołu
Metallica*. Jechać? Wtedy drugi raz nie trzeba mi było mówić dwa razy.