Chorwacja

Kiedy wczesnym rankiem wyjeżdżamy z naszego miasta nasz plan wakacji jest sprecyzowany połowicznie. Znamy kraj i miejscowość, w której planujemy pierwszy nocleg. Jak okaże się później pierwszy biwak rozbijemy w innym miejscu. Wszystko to za sprawą spontanicznie podjętej decyzji na rozgałęzieniu chorwackich autostrad od Zagrzebia w kierunku Rijeki i Splitu. Tutaj ulega zmianie wcześniejszy plan i zaczynają się tak naprawdę nasze wakacje.

Trasa

Nie ulegamy namową znajomych, którzy proponują nam wariant drogi przez Wodzisław Śląski na Ostrawę. Wczesna pora wyjazdu zapewnia płynny przejazd do przejścia granicznego w Cieszynie. Tutaj zakupujemy winiety. Kierujemy się na Brno, a stamtąd na Wiedeń.

Stolica Austrii jak zresztą cała droga na południe jest bardzo dobrze oznakowana. Siedzący gdzieś tam głęboko stres szybko znikł. Z pomocą tablic informacyjnych kierujących na Graz i dalej na słoweński Maribor sprawnie przejechaliśmy ten odcinek drogi.

Kalkulując koszty podróży największym zgryzem jest państwo Słowenia, a dokładnie koszty winiet. To one sprawiają, że wielu wybiera opcję dojazdu na Chorwację przez Węgry. Wyjazd dłuższy niż na10 dni nie daje innego wyboru jak zakup wariantu 30 dniowego za 30 €. Jest to zupełnie absurdalna cena za odcinek jaki jest do pokonania do granicy słoweńsko – chorwackiej. Godzimy się z tym faktem i ruszamy by niebawem zatrzymać się na wąskiej drodze prowadzącej do przejścia granicznego. Choć jest to jedyne miejsce, które nas wstrzymało na dłużej to stwierdzam, że odprawa szła w miarę sprawnie. Celnicy ograniczają się w większości przypadków do sprawdzenia okładek paszportów.

Jesteśmy na Chorwacji. Mijamy Zagrzeb i kierujemy się na Karlovac. Pierwsze co zaczyna urzekać w tym kraju to jakość autostrad. Jeżeli Austriacy sukcesywnie wzięli się za naprawianie swoich powodując tym samym zwężenia to Chorwaci poszczycić mogą się jeszcze świeżymi drogami, bez żadnych uskoków czy łatek. Zachwyt w tym względzie nie minie nam do samego końca. Tymczasem przed nami wspomniana we wstępie decyzja o wyborze kierunku na Rijekę.

Jeszcze kilka godzin wcześniej nasz kruchy plan przewidywał dojazd do miasteczka Senj i w jego okolicy pierwszy postój z noclegiem na polu namiotowym. Zmiana decyzji okazała się wielce słuszna. Zjeżdżamy z autostrady kierując się na Krajevica. Jeszcze tylko przed nim zapierający dech w piersiach wiadukt i nasz samochód mknie wzdłuż wybrzeża aż do Selce. Wybieramy tutejszy kamping i rozbijamy nasz namiot.

Selce, wyspa Krk

Szybko orientujemy się jak wiele jeszcze brakuje naszemu biwakowemu ekwipunkowi. Na szczęście mamy z sobą młotek, który bardzo przydaje się przy rozstawianiu namiotu na nieco kamienistym gruncie. Wreszcie wszystko stoi i można zrobić rekonesans po okolicy.

Widoczne już z drogi morze zniewala swą krystaliczną czystością i odcieniami barw. Nie zbędne okazują się buty do wody. Pierwszy i w zasadzie ostatni raz spotykamy się z takim wysypem jeżowców.

Jak okaże się później każde pole ma swój system organizacyjny. Nigdzie jednak nie stwarza się żadnych trudności przyjeżdżających. Swoboda co do wyboru miejsca pobytu, gniazda z prądem, prysznice, ubikacje, lodówko – chłodziarki okażą się standardem wszystkich kempingów na zaskakująco dobrym poziomie.

O ile kierunek podróży uległ zmianie o tyle nie zrezygnowaliśmy z jednodniowego odpoczynku.
Po pierwszej nocy postanawiamy odwiedzić wyspę Krk. Można dostać się na nią promem lub opłacając przejazd przed ogromny most łączący ją z lądem. Zmierzając w jej kierunku jak również wracając z tej wycieczki nie sposób zauważyć, że całe życie tętni na niej po niewidocznej z lądu drugiej stronie wyspy.

Spacer po miasteczku Krk, a następnie ruszamy do Malińskiej. Znajdujemy niewielką zatoczkę z piaszczystą plażą. Niemałe wrażenie robi wznoszący się nad nią opuszczony, podniszczony hotel. Czas relaksu i wracamy do Selce. Rankiem pakujemy cały sprzęt biwakowy, odprawa i ruszamy w dalszą drogę.

Makarska Riwiera

W drodze do kolejnego miejsca naszego pobytu przejeżdżamy przez Senj. Przekonujemy się, że jednak nasze planowane działania miały uzasadniony sens. Z pewnością zatrzymanie się w tej miejscowości nie przyniosłoby nam tylu wrażeń jak wycieczka na wyspę Krk.

Górskimi serpentynami zmierzamy ku autostradzie by przemieścić się w okolice Makarskiej Riwiery. Po drodze doceniamy kolejne budowlano konstrukcyjne majstersztyki. Przy jednym z nich zatrzymujemy się na przydrożnym parkingu. Spojrzenie na mapę i okazuje się, że jesteśmy w pobliżu Parku narodowego Krka. Jedziemy dalej by wreszcie opuścić autostradę i kolejny raz wjechać w górskie serpentyny. Charakterystyczny stromy rozjazd w kierunkach Makarska – Split nie pierwszy już raz wywołuje z emocji ciarki na plecach. My zmierzamy w południową stronę w poszukiwaniu bazy noclegowej.

Baska Polje

Nasz połowiczny plan przewidywał spanie w namiotach jedynie przez kilka nocy będąc w trasie. Nie zamierzaliśmy jednak całkowicie rezygnować z kilkudniowego stacjonarnego pobytu w jednym miejscu. Zapewniano nas, że znalezieniem noclegów w wybranym przez nas regionie nie będzie problemu. Bardzo szybko zweryfikowaliśmy te informacje. Kwatery, apartamenty z pewnością i były dostępne. Kluczową rolę ma tu jednak znaczenie dostępu do plaży. O ile uda nam się nie przekraczać przelotowej drogi do Dubrownika to i tak skazujemy się na codzienny spacer z całym ekwipunkiem plażowym. Jeśli już uda nam się znaleźć rozsądne miejsce i należy jeszcze zadać sobie pytanie czy odpowiada nam tłum na plaży. Ta bardzo wąska, z ogromnym zagęszczeniem wypoczywających. Ten pierwszy obraz Baska Voda postanawiamy zamazać ruszając dalej, bliżej Makarskiej. Zaraz po wyjeździe z miasta rzuca się nam w oczy znak kierujący na kembing Baska Polje.

Domki kempingowe murowane, drewniane i kontenerowe, do tego rozległe pole namiotowe, a gdzieś w dali jeszcze hotel.

Przyjazd na Makarską Riwierę w tygodniu, choć wygodniejszy pod względem braku korków, wiąże się z faktem, że najczęściej otrzymuje się informacje o możliwości wynajęcia noclegu tylko do soboty. W tym dniu następują wymiany przyjezdnych turystów. Lokujemy się na murowanym domku zwanym bungalowem. Za cztery noce przeniesiemy się do innego o podobnym standardzie. Bez rezerwacji, a jedynie dzięki dyplomatycznej umiejętności rozmowy z szefem tego całego urzekającego terenu.

Rezerwacja kwatery, apartamentu, czy nawet domku kempingowego bez wątpienia daje komfort psychiczny. Jedziemy do celu gdzie wszystko już na nas czeka. Rozwiązanie wygodne, nie mniej nie znając do końca terenu, gdzie chcemy spędzić wakacje możemy przeżyć rozczarowania, o których wspomniałem powyżej. Fakt potwierdzony zostanie w następnych dniach kiedy to z naszego pola kempingowego wyjeżdżać będziemy na kolejne wycieczki.

KempingBaska Polje usytuowane jest nad brzegiem morza. Zadziwiało, że pomimo deptaka prowadzącego wprost do Baska Voda nie wielu ludzi rezygnowało zatłoczonej plaży w miasteczku na rzecz mniej zaludnionej, a tym samem ciszej i bardziej relaksacyjnej. Absolutnie nie ubolewaliśmy z tego powodu.

Sprawdzone przy okazji miasteczka Promajna, Krvavica i sama Makarska niczym nie zdołały zburzyć w nas przekonania, że miejsce naszego pobytu zostało wybrane idealnie. Mając zapewniony dach nad głową, uroczą plaże w pobliżu i relaks umysłowy odwiedziliśmy Trogir, a po zorientowaniu się, że wydawca przewodnika "Chorwacja" z serii "Dla zmotoryzowanych" zupełnie mylnie podał odległości między Makarską, a Dubrownikiem, wyruszyliśmy zobaczyć to określane jako jedno z najpiękniejszych miast na świecie. W drodze na Plitwickie Jeziora zahaczyliśmy jeszcze o Szybenik.

Trogir, Szybenik

Nie warto zastanawiać się czy jest sen zwiedzać więcej miast chorwackich niż jedno skoro na rzut oka wydają się podobne. Widziane za szyby samochodu, rozpostarte nad brzegiem zatok, z gęsto usytuowanymi obok siebie zabudowaniami. Miejsca, do których udało się nam dotrzeć były jedyne w swoim rodzaju. Każde z miast miało swój własny niepowtarzalny charakter i klimat.

Brak natręctwa ze strony sprzedawców sklepików rozmieszczonych między wąskimi uliczkami zachęcał do zbaczania z ogólno przyjętych tras zwiedzania. Urokliwe małe kafejki ze stoliczkami ustawionymi wzdłuż muru. Zrelaksowani miłośnicy mocnej kawy espresso z gazetami w rękach. Były też miejsca usytuowane wzdłuż wybrzeża gdzie przycumowane stały ekskluzywne jachty. Tam kelnerzy zapraszali do ogródków gdzie w cieniu parasola można wypić coś zimnego lub przekąsić.
Taki zapamiętałem Trogir, Szybenik, Makarska i inne miasta Chorwacji, w których spędziliśmy parę chwil wytchnienia. Wyjątkiem był Dubrownik.

Dubrownik

Wyleczone z ran jakie zadały Dubrownikowi działania ostatniej wojny na Bałkanach zniewala od pierwszego spojrzenia na nie. Czy to jeszcze z drogi, widziane z góry, czy też już za jego murami, w środku, zachwyca swym monumentalizmem. Stworzone przez ludzi, stało się twierdzą obronną, którą broniono przed zagładą. Chodząc między budynkami dusza Dubrownika jest niemal namacalna. Wręcz trzeba wejść na mury obronne. Wydaje się, że w trakcie ich obejścia to miasto zmienia swój wygląd. Pod czerwonym płaszczem dachówek tętni życiem, zarażając swoją energią.

Dopiero w jego środku można w pełni pojąć dlaczego uznawane jest za jedno z najpiękniejszych miast na świecie. Warte jest poświęcenia jednego dnia odpoczynku na dotarcie do niego. Droga na południe wiedzie wzdłuż wybrzeża, z bezproblemowym dla obywateli Unii Europejskiej przejściami granicznymi z Bośnią i Hercegowiną.
Później już tylko w stronę północy.

Plitwickie Jeziora

Powstał taki mały plan zwiedzenie Parku Narodowego Krka. Nie mniej wizyta, w gorące południe w Szybeniku przypieczętowała wyjazd prosto na Plitwickie Jeziora.

Położone o jakieś 8 km pole kempingowe w Koranie jest jednym z największych tego typu miejsc jakie dane mi było zobaczyć. Przeogromne przestrzenie, dolinki, zarośla i drzewa umożliwiają rozbicie namioty czy też zaparkowanie przyczepą kempingową lub autokempingu w dogodnym dla siebie miejscu.

Plitwickie Jeziora otwarte są dla turystów od wczesnych godzin porannych. Zwiedzający mają do wyboru kilka tras zwiedzania. Wybrana przez nas opcja B (od stacji 1) zapewnia sześciu godzinny pobyt w tym bajecznym miejscu. W tym czasie oprócz obowiązkowego spaceru zapewnione mamy przepłynięcie stateczkiem po jednym z jezior oraz przejazd kolejką. Ten wariant pozwala na danie wytchnienia nogom w trakcie korzystania z wymienionych środków transportu. Zapewnia też nie małą ilość atrakcji (opcja K to kilkugodzinna wycieczka piesza).

Najbardziej zachwycają palety barw i odcieni. Każde z jezior, ze względu na przemieszczające się słońce wydaje się mieć inny kolor. Krystaliczna woda zapewnia dodatkowe wrażenia w podglądaniu malowniczych głębi. Barwne wodospady, które co roku wyznaczają sobie nowe drogi. To zapewnia niepowtarzalność chwili.

Jeziora Plitwickie są jednym z tych miejsc na Ziemi, od których nasycone oczy spowodować mogą zawrót głowy. Beztrosko puszczony bieg wody z refleksyjnym zapytaniem czy tak właśnie wygląda raj na ziemi?

Parasaiding

Piękno stworzone przez naturę chorwackich krain plus architektoniczne dzieła człowieka zapewniają nie małą ilość wrażeń. Jeśli jednak tego mało to jedną z dodatkowych atrakcji wybrzeża Makarskiej Riwiery jest parasaiding.

Zapięci w uprząż z ogromnym parasolem za nami wznosimy się wysoko w górę. Adrenalina ogromna. Szczególnie gdy uświadomimy sobie, że z pędzącą po wodzie motorówką łączy nas jedynie lina. Bezpieczeństwo jednak jest tu wysoko wkalkulowane, a widoki jakie można oglądać w trakcie tej zabawy pozostaną na zawsze w pamięci tych, którzy odważyli się na skorzystanie.

Rakija

Wrażenia, choć na swój niepowtarzalny sposób, zapewniają także handlarze trunkami procentowymi. Bez problemu każdy trunek, którym jesteśmy zainteresowani otrzymamy na spróbowanie. Tradycyjna, wyrabiana z winogron rakija nie ma sobie równych wśród innych propozycji. Dokonujemy zakupu pamiątkowego zestawu. Choć dla wielu kojarzy się jednoznacznie to zapewniam, że zdrowie dnia następnego jest w lepszym stanie niż po nie jednej czystej opatrzonej banderolą.

Pogoda

Chorwacja to niewątpliwie kurort, który z chęcią wybierają Włosi, Czesi, Niemcy, Słowacy oraz Polacy jako miejsce swojego urlopu. Ten fakt nie powinien dziwić nikogo. Słońce, błękitne niebo i temperatury w granicach 30 stopni do wręcz 100% gwarancja jaką zapewniają takie miejsca jak Makarska Riwiera. Zapewnienia takiego nie otrzymamy od właścicieli pół namiotowych, kwater i apartamentów nad Morzem Bałtyckim. Dodatkowym atutem wyboru południowego kierunku są też drogi. Póki co ani my tutaj w Polsce, ani Czesi czy Słowacy nie wybierzemy naszych północnych terenów z racji wlekącego się w nieskończoność pasma wąski dróg z foto-radarami na każdej granicy nawet najmniejszej wsi.

Kawa

Obecność Włochów uświadomiła Chorwatom potrzebę podawania bardzo dobrej kawy. Czy to mocne espresso podawane ze szklaneczką wody lub duża biała z pianką była rozkoszą dla podniebienia, zapewniające pobudzenie ciała do życia. Ten aromatyczny dopalacz wspomagał wchłanianie atrakcji, które wciągu tych dni na Bałkanach nie brakowało.

Epilog

Pędząc wygodnymi autostradami nachodzą człowieka refleksje i podziw dla ludzi tam mieszkających. Ich los jest przestrogą. Sposób w jaki stanęli na nogi jest wzorem dla wszystkich Państw nie tylko byłego Układu Warszawskiego. Mimo, że na szczęście, w Polsce obeszło się bez rozlewu krwi, to nasz postęp gospodarczy wydaje się mniej widoczny niż na Chorwacji. Zaś ludzie, miejscowi, których spotkaliśmy na swojej drodze okazali się niezwykle życzliwi i wyrozumiali. Nie opuszczało mnie poczucie, że doświadczeni doceniają wartość godności drugiego człowieka. Szanują turystów, mając świadomość, że są oni ich źródłem dochodu. Nie zepsuci przez Niemców nie domagają się zapłaty przed podaniem kawy czy posiłku jak ma to miejsce w kurortach państw arabskich. Warto więc wybrać się w tamte strony. Dla spokoju ducha, swoistego restartu umysłu po całorocznym okresie pracy, nabrania sił na kolejny rok pracy.

To był niezwykle udany wyjazd. Chorwacja okazała się państwem nie tylko służącym do wylegiwania się na plażach. Na swym terytorium kryje naprawdę niezliczone ilości miejsc, które warto zobaczyć, poczuć ich klimat. Z pewnością warto zobaczyć choć raz w życiu to miejsce na Ziemi.
___
Tekst archiwalny z 25.08.2010 r.