Trekking, 27.08.2011, Tatry, Chudą Przełączka

W bagażniku spakowany sprzęt na letnią wyprawę górską. Głęboko w plecaku znalazła się też uprząż. Wszystko na wypadek gdyby jednak przyszło mi do głowy zrealizować swoje wielkie marzenie ? Przejść szlak Orlej Perci.
Błękit nieba jaki wypełnił swym tłem tatrzańskie szczyty w pierwszy weekend drugiej połowy sierpnia zapierał dech w piersiach. W głowie kłębiło się od myśli. Wreszcie w biurze informacji turystycznej dostałem namiary na autoryzowanego przewodnika. Telefon i długa rozmowa na temat ewentualnej wyprawy na Orlą Perć. Ostateczna decyzja należeć ma do mnie. Podejmuje ją w sposób męski. Zresztą w planowanym dniu wyprawy, wtorek 23 sierpnia, rozgrywa się na niebie prawdziwe piekło. Niewiadomą jaką jest kondycja fizyczna utwierdza mnie w słuszności podjętych decyzji. Wraca piękna pogoda.

W sobotę 27 sierpnia w Kościelisku wieje silny wiatr. Ciepłe słońce zachęca jednak do spaceru. O ile droga do Doliny Chochołowskiej przypomina z nawierzchni tą do Morskiego Oka to w Dolinie Kościeliskiej asfaltu nie uświadczymy. Do końca nie wiadomo czy podróżujący tą drogą mają się lepiej czy gorzej. Sądząc po ilości wniosek może być jeden. Nikt najzwyczajniej w świecie nie zwraca na to większej uwagi. Może z wyjątkiem tych, którzy zabrali w wózkach swoje najmniejsze pociechy.

W okolicach Cudakowej Polany obudził się we mnie zapał zmierzenia z czerwonym szlakiem prowadzącym na Ciemniak (2096 m n.p.m.). Kilka minut później moi najbliżsi zagorzale zachęcili mnie do trekkingu. Przepakowanie plecaków i o 11:30 minąłem drogowskaz informujący, o 3 h i 50 min. czasu dojścia do celu. Ruszyłem żwawo.

Pierwsze metry marszu to regulacja tętna w organizmie, ciągła próba ustabilizowania oddechu. Nie było to łatwe, ale nie zwalniałem tempa sukcesywnie wyprzedając innych turystów. Dopiero po przejściu uroczej Polany Upłaz przystanąłem na dłuższą chwilę. Głębszy oddech, łyk wody i dalej w górę. Kilka minut po 13 dotarłem na Chudą Przełączkę (1850 m n.p.m.). Kilka nieudanych prób połączenia się z rodziną, która miała już dotrzeć do schroniska na Hali Ornak, silny porywisty wiatr sprawiły, że mimo doskonałego czasu postanowiłem skręcić na zielony szlak, rezygnując ostatnich dwustu metrów podejścia na Ciemniak. Ruszyłem w kierunku Doliny Tomanowa.

Piękne widoki, przyśpieszony oddech świeżym tatrzańskim powietrzem, szybkie tętno i ta niesamowita radość z każdego spojrzenia przed siebie. Kiedy zbliżałem się do moich najbliższych wiedziałem już, że Orla Perć to nie wszystko. Tatry w całym swym istnieniu dostarczają wspaniałych przeżyć. Nigdy jednak nie można zapomnieć o wielkim szacunku do nich.

Nie wiem kiedy wrócę, ale od tegorocznych wakacji znów wiem, że Tatry to nie tylko wymagający szlak Orlej Perci. To też Czerwone Wierchy, Przełęcz pod Chłopokiem, czy słowacka część jednych z najpiękniejszych gór jakie ukształtowała matka Natura.
___
Tekst archiwalny z 30.08.2011 r.;