Hotel Gołębiewski, Wisła

Zażywając kąpieli w jacuzzi lub korzystając z innych atrakcji Parku Wodnego Tropikana czas potrafi szybko przyśpieszyć. Wejście standardowe nie należy do tanich. Gdy pozwalają na to finanse domowego ogniska oraz czas można przemyśleć opcję spędzenia całej doby w hotelu Gołębiewski. Wbrew pozorom rezerwacja dwu osobowego pokoju, nawet z dostawką przy czynnym spędzaniu czasu w parku wodnym może wydać się bardzo atrakcyjna.



Hotel Gołębiewski stał się ikoną Wisły. To miejsce szybko stało się oazą luksusu, który wydawać by się mogło jest nieosiągalny dla klasy średniej. Wspomniana już opcja połączenia zakwaterowania i nieograniczonego czasowo dostępu do parku wodnego zmienia ten stan rzeczy.

Z pewnością nie ma lepszej oferty w Wiśle i okolicach, z uwzględnieniem Ustronia i Szczyrku.
Miła obsługa wita nas recepcji. Na każde pytanie otrzymujemy rzetelną odpowiedź w uprzejmym tonie. Nie ma poczucia, że obsługa chce się nas jak najszybciej pozbyć. Dostajemy kartę pobytu będącą kluczem do pokoju i przepustką do wodnych atrakcji (w tym również do siłowni) oraz na śniadanie następnego dnia. Możemy też poprosić o kartę parkingową, którą za dodatkowe 20 zł za dobę upoważnia nas do parkowania na jednym z poziomowych parkingów z opcją dowolnej ilości wyjazdów i przyjazdów.

Kwaterujemy się w pokoju na szóstym piętrze. Pokój ulokowany jest z drugiej strony budynku, przeciwnej do frontowej. Okazuje się to strzałem w dziesiątkę. Tumult dochodzący z zewnętrznych basenów, przyjeżdżające i odjeżdżającego spod recepcji samochody nie zapewniają tyle ciszy. Kto by jednak siedział w pokoju. Szybkie rozpakowanie i przebranie się do stroi kąpielowych i czym prędzej ruszamy w stronę parku wodnego. Dopiero później, odpoczywając przy buteleczce wody mineralnej dostrzega się poobijane krawędzie krzeseł i mebli świadczące o upływie czasu.

Hotel Gołębiewski był jednym z pierwszych tak ekskluzywnych miejsc w Polsce. Nie mniej wejście na rynek takich sieci hotelowych jak Kyriad Prestige czy Mercury przesunęło pozycję wiślańskiej twierdzy jeśli chodzi o poziom wyposażenia. Dowodem porysowane ściany świadczące o upływie czasu.

Zaskoczeniem okazał się brak wentylacji w łazience (jedynie wyciąg, samoczynny bez włącznika).
Niestety wad tych nie ukryły niedociągnięcia obsługi hotelowej. Po załatwieniu spraw meldunkowych, pozostało jedynie zapewnienie, że dostawka zostanie dostarczona. Niestety wracając z kolacji po 21 wciąż nie było dodatkowej pościeli i kompletu ręczników. W tej sytuacji można byłoby zadzwonić do recepcji. Niestety brak informacji o wewnętrznych telefonach w hotelu.
Można jeszcze zarzucić brak lampki nocnej przy łóżku, czy lodówki lub sejfu, a nawet brak pilota (chociaż w tym przypadku to niedopatrzenie obsługi porządkowej). Lekkie rozczarowanie pozostawia też oferta śniadaniowa, która w porównaniu ze śniadaniami w hotelach Kyriad Prestige czy Mercury obniża poziom wrażeń.

Ostatecznie wszystko to nie ma wpływu na ogólną ocenę pobytu. Człowiek wyjeżdża zadowolony, wypoczęty i zrelaksowany. Wszak pobyt w pokoju jest jedynie znikomym ułamkiem czasu spędzonego na terenie hotelu Gołębiewski, w którym ogrom atrakcji przyćmiewa wszystkie w gruncie rzeczy mało istotne niedociągnięcia.
__
Tekst archiwalny z 13.11.2010